Strategie Dla Biznesu / Blog / Kobiety w biznesie – czy one coś w ogóle potrafią?

Kobiety w biznesie – czy one coś w ogóle potrafią?

Czy zajrzałeś tutaj, bo spodziewałeś się po tytule, że tekst ten będzie seksistowski i przeczytasz w nim wiele argumentów za tym, że kobiety do biznesu nie nadają się w ogóle? Może chciałeś przytaknąć – “tak, są zbyt emocjonalne i tylko z nimi kłopot”? Albo wręcz przeciwnie – zacząłeś czytać z rozdrażnieniem i złością, nastawiając się na polemikę na ostrzu noża?

Uspokajamy. Tekst nie będzie zły, okropny i seksistowski. Nie będzie to tekst piętnujący. Nie znajdziesz tutaj także nawoływania do wprowadzania parytetów i haseł działaczek z feministycznej barykady.

Chcemy Ci opowiedzieć o kobietach z perspektywy dwóch dekad naszych biznesowych doświadczeń. Zapewne nie unikniemy oceniania, wpadania w stereotypy bądź wartościowania, ale wszystko, o czym tutaj napiszemy, to nasze subiektywne zdanie, więc możesz z nim śmiało polemizować. Jeśli oczywiście sam masz doświadczenia z kobietami w Twoim biznesie 🙂

O tym, jak wygląda sytuacja kobiet na rynku pracy i jak wyboiste bywają drogi drogi do osiągnięcia przez nie kariery menedżerskiej, przeczytać możesz w wielu oficjalnych raportach. Na przykład w tych, do których linki zamieszczamy poniżej.

  • Polski biznes silny kobietami. Wyniki badania Women in Business 2018, Grant Thornton, marzec 2018, Pobierz raport -> KLIK
  • Za mało kobiet w zarządach. Dlaczego nic się nie zmienia? Fundacja Liderek Biznesu, sierpień 2017, Pobierz raport- > KLIK 
  • Gdzie jest szklany sufit? Kobiety w polskiej kadrze zarządczej, Fundacja Liderek Biznesu, październik 2017, Pobierz raport-> KLIK
  • Jak w Polsce prowadzi się własny biznes. Nastroje gospodarcze wśród małych firm w czerwcu 2016 r., Firmy.net oraz Instytut Badań i Analiz OSB, grudzień 2015, Pobierz raport -> KLIK
  • Kobiety i władza w biznesie. Czy płeć ma znaczenie dla budowania pozycji i wpływu w organizacji? Deloitte Polska, październik 2012, Pobierz raport -> KLIK

Co możemy powiedzieć o kobietach w biznesie z perspektywy własnych doświadczeń?

Na pewno to, że bardzo się różnimy. I to nie tylko fizycznie 😉 Oczywiście bycie kobietą nie dyskwalifikuje do tego, by wykonywać taką czy inną pracę. Mamy przecież kobiety w wojsku i na stacjach kosmicznych, pracujące na budowach i prowadzące ciężarówki. Ale nie oszukujmy się – są zawody, w których panowie po prostu sprawdzają się lepiej, bo dysponują odpowiednio większą tężyzną fizyczną. Praca w kopalni, na platformie wiertniczej czy przy wyrębie lasu, raczej pozostanie jeszcze długo w gestii wyłącznie mężczyzn…

I może lepiej, by tak pozostało?

Wracając do różnic między kobietami i mężczyznami…

Odmienne mamy m.in. także sposoby działania, budowania wpływu, motywacje w dążeniu do władzy, sposób zarządzania swoimi emocjami i podejścia do ryzyka. Rozważania te snuć możemy oczywiście na pewnym poziomie uogólnienia 😉 Jest przecież wiele kobiet, którym przypisuje się typowo męski, rywalizacyjny i bezwzględny sposób działania. Jest też wielu mężczyzn, którzy mają w sobie mocny pierwiastek kobiecy, i których czasem określa się nawet mianem zniewieściałych.

Odłóżmy jednak na razie na bok skrajne przypadki – zarówno kobiety – agresywne wojowniczki, jak też nadmiernie emocjonalnych mężczyzn.

Z naszych doświadczeń wynika (a potwierdzają to także różne raporty z badań, publikowane na rynku), że kobiety raczej preferują perswazyjne taktyki wpływu. Częściej sięgają po empatię, są bardziej otwarte na różnorodność i bardziej skłonne, do wysłuchania opinii innych. To pomaga im pozyskiwać zaufanie i zaangażowanie pracowników. Dzięki temu tworzą solidny fundament do stabilizacji nie tylko zespołu, ale także całej firmy.

Mężczyźni natomiast częściej sięgają po taktyki wymiany i wymuszania. Chętniej podejmują ryzyko i lepiej radzą sobie w sytuacji niepewności, wymagającej szybkiej interwencji, twardych decyzji i zimnego wyrachowania. To sprawdza się szczególnie dobrze na przykład wtedy, gdy konieczne są błyskawiczne zmiany w firmie.

Co z tego wynika?

Nie chodzi o to, że jeden czy drugi sposób działania jest lepszy lub gorszy. Są odmienne, ale dzięki temu – jeśli budujemy zespół czy organizację, w której jest odpowiednia reprezentacja obu stron, to tak jakbyśmy składali doskonale pasujące do siebie puzzle. Uzupełniają się nawzajem.

W prowadzonych przez nas biznesach zawsze były kobiety. Jakoś tak się zdarzyło, że przez ponad 20 lat znacznie ponad 60% załogi stanowiła płeć piękna. Na każdym szczeblu w strukturze organizacyjnej, także wśród menadżerów.

Nie był to przypadek.

Nie wynikało to też z żadnych narzuconych parytetów.

Co więcej, jedna z firm zajmowała się windykacją, a więc była często oceniana jako typowo męska. Jak przekonaliśmy się sami – pojęcie “windykator” przez długi czas stereotypowo kojarzyło się wielu osobom z umięśnionym osiłkiem, w czarnej skórze, czarnym BMW i z kijem baseballowym pod pachą. A jednak to panie stanowiły trzon tego biznesu i sprawiały, że sprawnie i dobrze funkcjonował.

Nie tworzyliśmy “szklanych sufitów” utrudniających awans czy zajęcie kierowniczego stanowiska. Bo i po co? Poziomem wykształcenia, kwalifikacjami i umiejętnościami same torowały sobie drogę po szczeblach kariery. I udowadniały, że są warte szacunku i zaufania.

Nie dyskwalifikowaliśmy kobiet ze względu na macierzyństwo. Owszem, bywały momenty, gdy wyzwaniem stawało się zorganizowanie pracy tak, gdy jednocześnie kilka kluczowych menedżerek było na urlopach macierzyńskich. Przy odpowiedniej organizacji, daje się to jednak opanować. Przecież wiadomo z odpowiednim wyprzedzeniem, że kobieta w ciąży zniknie za jakiś czas na kilka miesięcy z organizacji, prawda? Zapewnialiśmy poczucie bezpieczeństwa dając pewność, że będą miały do czego wrócić. I to procentowało.

Jakie były kobiety w naszym biznesie?

Zdarzały się emocje – owszem. Ale najczęściej panie myślały trzeźwo i logicznie. Potrafiły też dobrze przewidywać skutki swoich działań i ich wpływ na otoczenie. Nie podejmowały pochopnych decyzji, mimo że czasem sięgały po swoją tajemną, wrodzoną intuicję. Może były mniej skłonne do ryzyka, ale też o wiele częściej okazywały się lepiej przygotowane na różne scenariusze. Zależało im na dobrej atmosferze i współpracy. Dbały o osoby, z którymi pracują. Ważna była dla nich jasna komunikacja, bez ściemniania i kluczenia.

I nie oczekiwały głaskania po głowie czy głośnych pochwał (o wiele częściej stawiania na piedestale i gloryfikowania zasług oczekiwali panowie 😉 ). Robiły swoje i to dobrze.

Dzięki temu awansowały. Na koordynatorów. Na kierowników. Na dyrektorów.

A więc – same pozytywy.

Bez względu na dział – czy to była księgowość, administracja, marketing, dział prawny czy IT – były doskonałe, skrupulatne, perfekcyjnie zorganizowane i pracowite. Także w windykacji, gdzie wydawało by się – lepiej sprawdzą się mężczyźni.

Panowie windykatorzy jednakże łatwiej dawali się podpuścić i szybciej podnosił im się poziom emocji. Wchodzili na pola rywalizacji. Szczególnie w rozmowach facet-facet.

U pań ten element nie pojawiał się prawie w ogóle. W rozmowach z dłużnikami były znacznie bardziej stabilne. Częściej zawierały ugody, które w dodatku lepiej się spłacały.

Wyjątkiem była windykacja terenowa – tam nie zatrudnialiśmy pań. Zbyt niebezpieczna robota. Ale i tak jedna kandydatka się uparła. Że sobie poradzi, i że w ogóle jest stworzona do ściągania długów w terenie. Poddała się po kilku tygodniach.

Dlaczego ciągle jeszcze w wielu firmach paniom trudno przebić się wyżej?

Czy powodem są “szklane sufity”? Mniejsza rywalizacyjność? Stereotypy?

Przecież różne badania potwierdzają, że w firmach zarządzanych przez kobiety stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału jest wyższa nawet o 35 proc. niż w przedsiębiorstwach zarządzanych przez mężczyzn. Do tego tworzone przez nie biznesy generują o 12 proc. wyższe przychody niż te, zakładane przez panów. Są też bardziej dochodowe i charakteryzują się wyższą stabilnością – cen, sytuacji finansowej i poziomu sprzedaży.

Coś więc jest w tych kobietach, prawda?

2018-10-22T12:44:28+00:00